1
2
 
 

Join Sudanese artist Tayebelasmaa Omer (Tayeb) for an interactive workshop exploring Sudan’s culture, history, traditions, and the lives of its people.

📅 Thursday, 5 November at 18:00 ⏳ Duration of workshop: 2 hours (we will start at 18:30) 📍 Strefa WolnoSłowa, Kaliska 8/10 🚪 To join, fill out simple registration form: https://forms.gle/YUg1SMX3VjJzNmz17

Through music, language, dance, food, storytelling, and contemporary art, Tayeb will invite participants to discover different aspects of Sudanese culture. There will be opportunities to take part throughout the evening, with space for conversation, movement, and sharing perspectives.

Drawing on his own experiences, Tayeb will also reflect on Sudan’s current situation. The workshop is an invitation to learn, connect, and show solidarity with the Sudanese people.

Everyone is welcome!

ABOUT TAYEB Tayeb is a Sudanese artist and cultural enthusiast based in Poland, with a background in performance, dance, music, and creative projects. Through his work and personal experiences, he shares Sudanese stories, traditions, and contemporary perspectives. His workshops bring together storytelling, music, movement, and participation to create an open space for cultural exchange.

3
4
 
 

[wrzucone w tłumacza]

Algier (Algieria), 31 października 2026 r. (SPS) – Międzynarodowa organizacja humanitarna Oxfam wyraziła głębokie zaniepokojenie faktem, że Rada Bezpieczeństwa ONZ nie przedłużyła mandatu Misji ONZ ds. Referendum w Saharze Zachodniej (MINURSO), ostrzegając, że pięć dekad wysiedlenia ludności sahrawi nie może spotykać się z dalszą biernością polityczną społeczności międzynarodowej.

W reakcji na impas dyplomatyczny w Nowym Jorku po wygaśnięciu mandatu MINURSO 31 października Marco Di Cecco, dyrektor krajowy Oxfam w Algierii, który nadzoruje działania humanitarne organizacji w obozach dla uchodźców saharyjskich, określił niepowodzenie Rady Bezpieczeństwa jako poważną porażkę dla narodu saharyjskiego.

„Niepowodzenie Rady Bezpieczeństwa w przedłużeniu mandatu MINURSO stanowi poważną porażkę dla Sahrawi, których prawo do samostanowienia pozostaje niespełnione po pięciu dekadach, podczas gdy pokolenia Sahrawi nadal żyją na uchodźstwie” – stwierdził Di Cecco. „Nie można pozwolić, by ponosili konsekwencje międzynarodowej bezczynności politycznej”.

Podkreślając ryzyko związane z zakończeniem lub zakłóceniem działań misji ONZ, przedstawiciel organizacji Oxfam zwrócił uwagę na kluczową rolę, jaką MINURSO odgrywa w zapewnieniu bezpieczeństwa w terenie.

„Utrata funkcji monitorujących i deeskalacyjnych MINURSO grozi osłabieniem bezpieczeństwa i stabilności, co może mieć poważne konsekwencje dla ludności cywilnej oraz perspektyw pokojowego rozwiązania konfliktu” – ostrzegł Di Cecco, wzywając Radę Bezpieczeństwa do „podjęcia pilnych działań w celu zapewnienia kontynuacji tych funkcji oraz wsparcia inkluzywnego procesu politycznego zgodnego z prawem międzynarodowym i prawem Sahrawi do samostanowienia”.

Odnosząc się do poważnego kryzysu humanitarnego w obozach dla uchodźców, organizacja Oxfam wezwała międzynarodowych darczyńców do zadbania o to, by impas polityczny na szczeblu ONZ nie pogorszył warunków życia tysięcy uchodźców saharyjskich, którzy są uzależnieni od pomocy zewnętrznej.

„Jednocześnie społeczność międzynarodowa nie może pozwolić, by ten impas polityczny pogłębił kryzys humanitarny, z którym borykają się uchodźcy saharyjscy” – nalegał Di Cecco. „Donatorzy powinni zapewnić przewidywalne, trwałe i odpowiednie finansowanie pomocy humanitarnej, które zapewni ludziom dostęp do bezpiecznej wody, żywności, schronienia i innych niezbędnych usług. Pomoc humanitarna w obozach saharyjskich musi być na odpowiednią skalę i udzielana w oparciu o potrzeby, bez dyskryminacji i warunków politycznych”.

Na zakończenie swojego oświadczenia Di Cecco podkreślił, że wytrwałość ludności sahrawi w ciągu ponad pięćdziesięciu lat wygnania nie powinna nigdy być wykorzystywana do usprawiedliwiania bezczynności lub naruszania ich podstawowych praw.

„Po pięciu dekadach życia na uchodźstwie wytrwałość Sahrawi nie może nigdy stać się pretekstem do bierności społeczności międzynarodowej ani do tego, by wymagać od nich zrzeczenia się swoich praw” – podsumował.

30 października Rada Bezpieczeństwa ONZ nie przyjęła rezolucji przedłużającej mandat misji MINURSO. Jako autor projektu rezolucji Stany Zjednoczone dążyły do przeforsowania jednostronnego projektu odzwierciedlającego ich stanowisko krajowe, odrzucając jednocześnie merytoryczne poprawki zaproponowane przez kilka państw członkowskich, mające na celu dostosowanie tekstu do norm prawa międzynarodowego i zasady samostanowienia.

W związku z odmową Waszyngtonu uwzględnienia tych kluczowych kwestii Federacja Rosyjska zawetowała amerykański projekt i przedstawiła kontrpropozycję dotyczącą technicznego przedłużenia mandatu o jeden rok. Jednak Stany Zjednoczone zagłosowały następnie przeciwko rosyjskiej rezolucji, co spowodowało zablokowanie obu propozycji. To bezprecedensowe podwójne weto pogrążyło Radę Bezpieczeństwa w kryzysie instytucjonalnym, pozostawiając mandat polityczny MINURSO w stanie zawieszenia, ponieważ wygasa on dzisiaj. (SPS)

5
6
7
 
 
8
 
 

cross-posted from: https://szmer.info/post/16836587

Wystawa o kolonialnym uwikłaniu zbiorów zajmuje dwie sale. Za nimi zaczyna się ekspozycja stała, w której nic się nie zmieniło. Zwiedzający wychodzą przekonani, że temat został przepracowany.

W polskich muzeach, domach kultury i na uczelniach dekolonizacja stała się hasłem, które łatwo odhaczyć. Brytyjskie muzea mają za sobą kilkanaście lat współpracy z diasporami, a także rozczarowań tą współpracą. Polskie dopiero zaczynają i od razu trafiają na publiczności, których się nie spodziewały: na diasporę, która przychodzi sprawdzić, jak się ją przedstawia; na muzealników, którzy widzą w tym politykę; na internautów, dla których każde słowo o rasie jest prowokacją. Na zajęciach z literatury postkolonialnej publicznością są studenci, którzy o Afryce wiedzą więcej z programów podróżniczych niż z powieści.

Rozmawiają Agnieszka Gondor-Wiercioch (UJ), Elżbieta Binczycka-Gacek (UJ) i Bartosz Wójcik (UMCS), którzy niedawno odwiedzali muzea w Wielkiej Brytanii, a na co dzień uczą literatury postkolonialnej i współpracują z muzeami i instytucjami kultury. Pytają, dla kogo właściwie się dekolonizuje, i zapraszają Państwa do tej rozmowy. Rozmowę poprowadzi Agata Mrowińska.

Agnieszka Gondor-Wiercioch – dr hab., adiunktka w Instytucie Amerykanistyki i Studiów Polonijnych na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kierowniczka Zakładu Ameryki Łacińskiej. Prowadzi zajęcia z literatury latynoamerykańskiej, amerykańskiej i kanadyjskiej. Jej zainteresowania obejmują komparatystyczną analizę literatur etnicznych w USA, związki pomiędzy literaturą amerykańską a latynoamerykańską, transkulturację i dyskurs heterogeniczny.

Bartosz Wójcik – adiunkt w Katedrze Lingwistyki Stosowanej UMCS, współpomysłodawca Festiwalu Lublin Miasto Literatury (2025–), gospodarz Uniwersytetu Reggae / Ostróda Reggae Festiwal (2019–). Ostatnio przygotował przekład zbioru poezji Rifka Mohammeda el-Kurda (2025) oraz tomu wierszy Przenośny raj Rogera Robinsona (2026). Współopiekun psy Miry.

Elżbieta Binczycka-Gacek – kulturoznawczyni, adiunktka w Instytucie Studiów Międzykulturowych na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ, związana z projektem Critical Heritage Studies Hub. Specjalizuje się w Black Studies i badaniach postkolonialnych; jej główne zainteresowania koncentrują się wokół trudnego dziedzictwa niewolnictwa oraz pamięci kulturowej Czarnego Atlantyku.

Agata Mrowińska – doktorka nauk humanistycznych, specjalizuje się w literaturze karaibskiej, postkolonialnej i frankofońskiej. Szczególnie interesuje się zjawiskiem literatury oralnej i jej wpływem na kształtowanie tożsamości społecznej i kulturowej.

Wydarzenie zostało sfinansowane ze środków Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych w ramach Programu Strategicznego Inicjatywa Doskonałości w Uniwersytecie Jagiellońskim.

9
10
11
 
 

Współczesna Algieria jest dobrym przykładem tego, jak skomplikowana potrafi być tożsamość narodowa...

Algieria należy do Ligi Państw Arabskich, język arabski jest jednym z jej języków urzędowych, arabskość stanowi ważny element oficjalnej tożsamości państwa i większa część Algierczyków identyfikuje się jako Arabowie. Ale jeśli na tym zakończę odpowiedź, pominę znaczną część historii i kulturowej różnorodności tego kraju.

Algieria jest bowiem również krajem o amazighskim dziedzictwie. Amazigh są rdzennymi ludami Afryki Północnej, których historia na tych terenach sięga czasów sprzed arabskich podbojów. Mimo że od rozpoczęcia arabizacji minęło około 1300 lat, dziedzictwo amazighskie nie zniknęło, a jego wpływ na współczesną Algierię jest nadal widoczny.

W ogóle tożsamość kształtowała się przez tysiące lat pod wpływem różnych społeczności, języków, religii i wydarzeń historycznych. Żeby lepiej zrozumieć współczesną Algierię, warto cofnąć się do czasów sprzed arabskich podbojów Afryki Północnej.

Ludność Amazigh zamieszkiwała ten region na długo przed pojawieniem się Arabów. Na obszarze dzisiejszej Algierii rozwijały się między innymi starożytne społeczności i królestwa numidyjskie. Dziedzictwo Amazigh jest nadal obecne w językach, tradycjach, muzyce, sztuce i tożsamości mieszkańców. Nie jest to jednak jedna jednolita grupa. Do społeczności Amazigh w Algierii należą między innymi Kabylowie, Chaoui, Chenoua, Mozabici oraz Tuaregowie. Istnieją również mniejsze społeczności amazighskie, między innymi w rejonach Tlemcen i Béchar. Poszczególne grupy mają własne odmiany języka, tradycje i doświadczenia historyczne.

Arabskie podboje Afryki Północnej rozpoczęły się w VII wieku, ale arabizacja nie była jednorazowym wydarzeniem. Był to długotrwały i złożony proces, który obejmował rozprzestrzenianie się języka arabskiego, kultury arabskiej i islamu. Z biegiem stuleci arabski stał się językiem dużej części mieszkańców regionu, a islam zdominował życie religijne. Nie oznaczało to jednak, że wcześniejsze kultury i tożsamości po prostu zniknęły.

Niektórzy Algierczycy przede wszystkim identyfikują się jako Arabowie, inni podkreślają swoje amazighskie pochodzenie i dziedzictwo, a jeszcze inni łączą obie te tożsamości.

Nie oznacza to, że kwestia tożsamości jest w Algierii pozbawiona napięć. Przeciwnie, przez dziesięciolecia była przedmiotem sporów społecznych i politycznych. Po uzyskaniu niepodległości w 1962 roku państwo promowało przede wszystkim tożsamość arabską i muzułmańską. Arabizacja, czyli przywracanie językowi arabskiemu centralnego miejsca po francuskiej kolonizacji, miała być częścią odzyskiwania suwerenności i odrzucania dziedzictwa kolonialnego. Jednocześnie polityka ta marginalizowała język ludności Amazigh i ich obecność w oficjalnej politycznej wizji narodu.

Dla społeczności Amazigh nie była to jedynie dyskusja o języku używanym w szkole czy urzędzie. Chodziło również o uznanie własnej historii, kultury i miejsca w społeczeństwie. Ruchy amazighskie przez lata domagały się uznania swoich praw językowych i kulturowych. W 2002 roku tamazight uzyskał status języka narodowego, a w 2016 roku został uznany za język narodowy i urzędowy. Były to ważne zmiany, choć samo formalne uznanie nie rozwiązało wszystkich problemów związanych z nauczaniem, używaniem i rozwojem tego języka.

Co istotne, również badacze zajmujący się historią Afryki Północnej zwracają uwagę, że podział na Arabów i Amazigh nie zawsze oddaje złożoność współczesnych społeczeństw. Kształtują je historia, język, edukacja, polityka i sposób, w jaki ludzie sami siebie definiują.

Na tym jednak historia wpływów w Algierii się nie kończy. Przez kilka stuleci region znajdował się pod panowaniem osmańskim, co pozostawiło ślady między innymi w architekturze, kulturze miast i niektórych elementach życia społecznego. Potem panowanie andaluzyjskie i hiszpańskie. Następnie, w 1830 roku, rozpoczęła się francuska inwazja i kolonizacja, która trwała aż do uzyskania niepodległości w 1962 roku. Francuskie panowanie głęboko wpłynęło na administrację, edukację, urbanistykę i język. Francuski do dziś odgrywa istotną rolę w części życia codziennego, choć jego znaczenie różni się w zależności od regionu, pokolenia i środowiska. Nie można jednak mówić o tym ,,dziedzictwie" bez uwzględnienia przemocy kolonialnej, wywłaszczeń, nierówności i prób podporządkowania miejscowej ludności.

Nie można też zapominać o wielowiekowej obecności Żydów w Algierii. Społeczności żydowskie żyły tu już w starożytności, a po wypędzeniu Żydów z Hiszpanii w 1492 roku do Algierii przybyły kolejne grupy sefardyjskie, które osiedlały się m.in. w Oranie, Tlemcen, Algierze czy Konstantynie. Przez stulecia były one częścią lokalnego społeczeństwa i współtworzyły jego kulturę, język, kuchnię i życie miejskie. Ich historia również została mocno naznaczona francuskim kolonializmem, m.in. przez dekret Crémieux z 1870 roku, który nadał większości Żydów algierskich francuskie obywatelstwo. Po uzyskaniu przez Algierię niepodległości w 1962 roku zdecydowana większość tej społeczności opuściła kraj. Dziś jej dziedzictwo jest kolejną, często pomijaną warstwą złożonej historii Algierii.

Nie wszystkie te wpływy o których napisałam miały taki sam charakter. Niektóre były związane z migracjami i przemianami kulturowymi, inne z podbojami, dominacją polityczną lub kolonialną przemocą.

Współczesna konstytucja Algierii uznaje islam, ,,arabskość" i ,,amazighskość" za podstawowe elementy tożsamości narodowej. To sygnał, że oficjalna definicja algierskości nie ogranicza się wyłącznie do jednego wymiaru, chociaż w praktyce wciąż istnieją spory o to, jak poszczególne elementy tej tożsamości są uznawane i pielęgnowane.

Na koniec jeszcze o tym, że warto oddzielić pochodzenie od współczesnej identyfikacji. Nie ma wiarygodnych statystyk obejmujących całą populację Algierii, które określałyby, jaki procent mieszkańców ma przodków Amazigh, a jaki przodków z Półwyspu Arabskiego. Badania genetyczne analizują historię i skład genetyczny wybranych populacji, ale nie dają prostego podziału wszystkich Algierczyków na dwie kategorie. Spotykane w internecie szacunki mówiące o 15%, 20–30% czy około 1/3 dotyczą przede wszystkim osób identyfikujących się jako Amazigh lub posługujących się językami tamazight, a nie wszystkich osób posiadających amazighskie pochodzenie. Część dzisiejszych arabojęzycznych Algierczyków może mieć amazighskich przodków, mimo że obecnie identyfikuje się jako Arabowie. Nie ma wiarygodnych danych pozwalających stwierdzić, że określony procent, na przykład 60%, 70%, 80% czy 90% Algierczyków, ma amazighskich przodków. Badania genetyczne pokazują, że populacje arabskie i amazighskie w Afryce Północnej nie tworzą dwóch całkowicie odrębnych grup genetycznych. Przez tysiące lat zachodziły migracje i mieszanie się populacji, dlatego nie da się uczciwie podzielić mieszkańców Algierii na dwie rozłączne kategorie: „Arabów” i „Amazigh”. Tożsamość etniczna, język i pochodzenie genetyczne są ze sobą powiązane, ale nie oznaczają tego samego.

Historia Algierii jest więc znacznie bardziej złożona niż proste przekazy medialne czy oficjalne narracje państwowe, a zrozumienie tego wymaga spojrzenia na różne warstwy przeszłości oraz na to, jak sami Algierczycy interpretują swoje dziedzictwo.

Grafika:Geo polhist

Za Algieria Bez Filtra

12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
view more: next ›