Niekoniecznie, ale jest to możliwe. Po prostu daj sobie szansęz poeksploruj, poczytaj, zobacz. :)
comments
rozumiem, wtedy prawdopodobnie jestem trans
Myślę, że tylko ty to wiesz. Ale pamiętaj, że cis osoby poświęcają dosłownie zero minut i zero godzin na zastanawianiu się, czy nie są trans.
a później będą chcieli, żeby przychodzić na dema i krzyczeć #wolnesądy ;__;
ok ok, to dobrze :)
Nic, wszystko ok.
co się stało, gdy mnie nie było?
To idź sobie gdzie indziej poszukać standardów. Tutaj ewidentnie ci niedobrze, więc pomogę.
Nawet ja nie mam twardej dupy. Ale wiem kto zdecydowanie zapomina ją zluzować. Nie wiem czemu służy twoja wiecznie antagonizująca postawa (i nie chcę wiedzieć, po prostu weź się zamknij pls).
jasne, że nie. lewatywa przed ruchaniem, o takie standardy nic nie robiłam!
biseksy to lud wybrany, w Biblii jest napisane żę Adam i Ewa, a nie "albo"
nie zesraj się, pozdrawiam
Jak dla ciebie miło znaczy infantylnie to masz odpowiedź dlaczego jesteś tam, gdzie jesteś .
Jak już wzmacniasz takie zachowanie to rzuć etat, wyczaruj kapitał i buduj bezpieczne przestrzenie bo nie każdy ma taką twardą dupę, a świat przeora grace brutalnie.
Prawidłowo, tak trzeba.
on i ja jesteśmy gejami ale nie
łaaaaaałłł!!!! fajnie :)
Nie wiem, ale być może ludzie szukają w internetach miejsca, gdzie jest miło.
Skąd to upupienie queerowej bańki? Posty w takim stylu są nad wyraz powszechne. Czy po prostu to dotyczy wszystkich, ale omija mnie menosferyczna banieczka i oni tam też piszą jak na klasowej grupce w podstawówce - Jak coś to mam dziewczyne!!!!!!
Bardzo się cieszę, ja też mam, a nie jestem nawet biseksualna!
Że twój zarzut jest tak bardzo nie trafiony, jak większość twoich komentarzy i że raczej jakakolwiek dyskusja z tobą jest bardziej aktywizacją niż dysputą.
Musiało to być jakieś ad personam
Jestem ciekaw, co napisałaś.
Pozdrawiam.
Uprawiasz (celowo, bądź nie - oby nie, bo jeśli celowo, to to wręcz nieeleganckie zachowanie) manipulacje. I to słabą.
Whataboutism, whataboutery (rzadziej: whataboutyzm) – błąd logiczny oraz technika erystyczna i propagandowa, polegająca na odbiciu krytyki poprzez skierowanie oskarżenia w stronę oponenta, zamiast odniesienia się do meritum stawianego zarzutu. Mechanizm ten sprowadza się do próby zdyskredytowania stanowiska krytyka poprzez zarzucenie mu hipokryzji, często przy użyciu schematu pytania: „A co z…?” (ang. What about…?)[1][2][3].
Z punktu widzenia logiki formalnej whataboutism jest odmianą sofizmatu tu quoque (z łac. „ty też”), zaliczanego do argumentów pozamerytorycznych typu ad hominem[3][4][5].